czwartek, 21 czerwca 2012

Ciapciarapciap

Waga wczoraj pokazała 51,4 kg. 
Stan przejechanej trasy na dzień dzisiejszy: 61 km.
Nic mądrego na dziś.
 Tylko teraz czas powoli myśleć o utrzymaniu... Może jestem w ciąży a może to nowe tabletki ale dzisiaj zjadłam kilka ogórków kiszonych i... popiłam mlekiem. No jezu nie mogłam się powstrzymać:p
Jeszcze trochę i też tak sobie potańczę, w rozmiarze XS. Bo z S'ką już się polubiłam.

A laska imo jest nieziemska, mimo przeciętnego stroju i tak dalej, ma jakiś tam magnetyzm w sobie. Niektóre kobiety chyba po prostu tak mają. Mimo nieidealnej wagi czy niepospolitej urody. 

niedziela, 17 czerwca 2012

Rowerkiem przez świat tralala

Dzisiaj trochę zdjęć, wczoraj  - 16.06 zdecydowałam że "zakładam sobie licznik" :D na rower. Planuję jeździć najrzadziej co dwa dni, a że będę miała teraz dużo wolnego to ma szanse się udać. Wyznaczyłam sobie trasę która tam i z powrotem ma 12 km, akurat godzinka dziennie.
Jak widać pogoda była dzisiaj nie za ciekawa... 
przemiennie zbierały się chmurki i odlatywały

Ale to sama przyjemność, jeszcze las tak pięknie pachniał po deszczu... A ta ścieżka rowerowa jest po prostu świetnym rozwiązaniem.

No cóż, dlaczego rower? Przede wszystkim dlatego że mi to sprawia niesamowitą przyjemność i mnie nie męczy. Jestem za tym by każdy uprawiał taki sport jaki po prostu lubi. Biegając spalę więcej kalorii, ale nienawidzę tego robić - po co się męczyć? Podobnie z trenignami, próbowałam brazilian butt lift, Ewy Chodakowskiej ale... nie lubię, po prostu nie lubię tego typu ćwiczeń. Nie mam też słuchu ani wyczucia rytmu więc fitness, aerobik i taniec generalnie - średnio, jestem bardzo zniechęcona. Osobiście uwielbiam jeździć na rolkach pływać no i właśnie jeździć na rowerze. Z pływaniem jest taki problem że na basen trzeba dojechać, przebrać się, zapłacić, suszyć włosy, wrócić i tak dalej - caaała wyprawa i do tego benzyna plus wstęp. Rolki  - jest problem z trasą w bliskim otoczeniu niestety. Natomiast rower wyjmuję z piwnicy i jadę dokąd chce. 

Co nam daje jazda na rowerze?
Przede wszystkim dostarczamy organizmowi porządną dawkę tlenu ;) oraz wzmacniamy kondycje. Jednak co mnie interesuje to między innymi redukcja cellulitu i spalanie kalorii. Jadąc przez godzinę 10km/h spalimy około 300 kcal, jadąc 20km/h spalimy ok 600 kcal. Niestety nie wszystko jest takie piękne, przez pierwsze pół godziny wysiłku nie spalamy tego na czym nam najbardziej zależy bo organizm znajduje sobie inne źródło energii ;) więc żeby w ogóle jazda miała sens musi trwać powyżej pół godziny. W czasie pedałowania biorą udział nie tylko stopy, to chyba jasne - jeszcze wysmuklają się łydki, pośladki i uda. Dodatkowo wzmacniamy mięśnie pleców i motywujemy górne partie ciała do działania w momencie gdy wjeżdżamy pod górkę. Natomiast trzeba pamiętać o optymalnej pozycji i dobrym ustawieniu siodełka oraz kierownicy. Nasz organizm i układ krążenia jest zmuszony do działania, relaksujemy się. Zdecydowanie wolę jazdę na normalnym rowerze niż na stacjonarnym, nie wiem czemu - może to powietrze, widoki. A może kwestia tego że mniej mnie to nudzi? Mam jakiś cel do którego chcę dojechać, przemieszczam się, mogę zajechać tu, tam wstąpić gdzieś i kupić coś... Jest to także bezpieczny sport dla osób które spierają się z nieco większą wagą - stawy nie są aż tak obciążane, a ciężar ciała częściowo opiera się na rowerze, co odciąża kości. 

No a z takich praktycznych zalet - rower jest ekonomiczny, pozwala ominąć korki i opłaty za parkometr ;) nie tłoczymy się w kolejkach i autobusach, a w lato objawia się problem polaków ... nie powiem jaki ale nie pachnie on ładnie, co w środkach publicznego transportu baaaardzo daje się we znaki :D

Podsumowując:
-dzięki jeździe na rowerze likwidujemy cellulit
-pobudzamy układ krążenia
-spalamy masę kalorii 
-dotleniamy się
-czujemy się szczęśliwsi!
-jest to bardzo ekonomiczny środek transportu i bardzo ekonomiczny sport
-należy pamiętać że by trening miał sens, musi on trwać przynajmniej 20-30 minut a optymalny czas to godzina
-10km/h = 300 kcal, 20km/h=600kcal

LICZNIK ROWEROWY BIJE OD 16.06, STAN NA DZIŚ: 26 KM


czwartek, 14 czerwca 2012

Tralala

Nic ciekawego, książka kucharska nie przyjdzie, dureń z allegro wystawił ją po ponad tygodniu napisał że nie mają jej na stanie... Świetnie. A u mnie już 
Już 52,5 kg... Oby do 50 kg... Powoli tracę motywacje matko bosko już mi się nic nie chce.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

ple ple ple

O tym myślę przy każdym moim posiłku


I myślę że to będę sobie powtarzać za każdym razem gdy spojrzę w lustro i stwierdzę że 'już mi się nie chce'

Po lewej coś na kształt mojego brzucha... dawnego
mmm om nom nom nom 






Ewa Chodakowska, muza chyba większości odchudzających się kobiet :D




a teraz ostrzeżenie dla tych którym się nie chce...

niedziela, 10 czerwca 2012

Nazwałam to leczo :P

Dzisiaj na obiad była pierś z kurczaka a la leczo. No cóż, z góry zaznaczam że fasolkę najlepiej i zastąpić kukurydzą albo najlepiej marchewką. Mój facet wybierał widelcem, ja też fasolki nie uwielbiam ale tak mi przyszło do głowy że jak dodam coś zielonego to kolorystycznie będzie ładnie :D Nie zrażać się wyglądem, kolejne danie które wygląda jak wygląda ale jest smaczne. 
-składniki
-pieczarki - 350 g
-papryka czerwona - cała
-cebula - duża, jedna
-czosnek - dwa ząbki
-pomidory w puszce - najlepiej krojone, chociaż ja mam w całości
-fasolka szparagowa/kukurydza/marchewka - rekomenduje to ostatnie
-pierś z kurczaka marynowana w słodkiej papryce, czosnku i pieprzu


piciorki pokroiłam w ten sposób i dusiłam na wodzie aż miały ładny kolorek. radzę być cierpliwym, to trwa naprawdę długo


paprykę kroimy w kosteczkę, dorzucamy na koniec


cebulkę i pieczarki podsmażamy jako pierwsze, ja podduszałam sobie na wodzie

kurczaka podmarynować tak przynajmniej dwie godziny przed

los pomodoros


zielona fasolka razem z papryką na końcu, jeszcze raz powtarzam że warto zamienić na marchewkę czy kukurydzę

Przysmażoną cebulę z pieczarkami przekładamy do woka albo na dużą patelnię, dodajemy pierś z kurczaka razem z posiekanymi ząbkami czosnku, czekamy aż się przyrumieni. Dodajemy później całą resztę - pomidory z puszki, paprykę oraz wybrany dodatek. Na koniec dolałam tak ok pół szklanki wody i przykryłam żeby się dusiło. Z przypraw - tutaj wedle gustu ja nie żałowałam sobie papryki słodkiej i czosnku. Nie podam ile dodałam bo pewnie innym wypaliłoby twarze, taka ilość:D


W sumie nic nadzwyczajnego ale z takich artykułów są dwie naprawdę spore porcje. I to bardzo niskokaloryczne.


pieczarki - 16 kcal/100g, użyliśmy 350 g czyli 56 kcal
papryka czerwona - 32 kcal/100g, wyszło nam około 120 g czyli około 40 kcal
cebula 40 kcal/100g, nasza ważyła 120 g czyli około 50 kcal
czosnek 150kcal/100g, dwa ząbki to ok 25 g czyli 37 kcal
pomidory w puszce miały 17kcal/100g, odsączone miały około 200 g to 34 kcal
fasolka szparagowa 17kcal/100g, dałam 100 g czyli 17 kcal
pierś z kurczaka 120kcal/100g, daliśmy około 150 gram czyli 180 kcal

podsumowując cały garnek/wok tego leczo miał około 420 kcal, czyli jedna porcja 210 kcal. Generalnie jak ktoś jest fanem pieczarek sugeruję dodać nawet pół kilo, bo tyle mieliśmy w paczce. Ale że nie jadałam sama nie mogłam się tak rządzić dzisiejszym obiadem :D 
Przy takiej niskiej kaloryczności można zagryźć sobie chlebem razowym, albo podzielić obiad na cztery porcje (ok 105 kcal) i zjeść z kaszą gryczaną albo ryżem.

Smacznego ;)

sobota, 9 czerwca 2012

BARDZO ZŁA NOTKA, fani zdrowego odżywiania - zamknijcie oczy

Dzisiaj będzie o... O słodkich napojach gazowanych.
Tak. NIE POTRAFIĘ się od nich odkleić. To był mój największy problem gdy ważyłam powyżej 60 kg - kalorie wypijałam. W hektolitrach w gigakaloriach wypijałam :D Największą masakrą był 1 litr sprite wypity do drinków... ponad 400 kalorii na samym napoju, a doliczając do tego wódkę czy nie daj cię panie blue curacao - masakra. To porządny obiad.
Gdy przeszłam na dietę, nie potrafiłam wypijać wody. Po prostu mi nie smakuję, owszem, próbowałam na każdy sposób, w formie herbaty - ale i tak to nie to. Zaczęłam więc pić napoje light. Każdy chyba zdaje sobie sprawę że to jest bardzo niezdrowe, ale prawdę mówiąc jak ktoś jest fanem coca coli czy sprite najwidoczniej tak czy siak się zdrowo nie odżywia. Poza tym jesteśmy dorośli, a dieta to nie ma być droga krzyżowa przez mękę na kolanach. W czipsach i tak jest gorszy syf.
Dzisiaj taki mój mały ranking napojów. 

Zaczynamy od klasycznej coli zero, tutaj muszę zaznaczyć że smakuje mi zdecydowanie bardziej od coli light. Nie wiem czym to się różni ale po prostu bardziej mi smakuje.


porównajmy ze zwykłą colą


(zdjęcie zapożyczone, widać znak wodny:) )


Cola zero - 0,2 kcal na 100 ml
Cola zwykła - 42 kcal na 100 ml... jakieś 210 raza więcej?;)
Cola zero to mój bezkonkurencyjny zwycięzca. Jeśli komuś nie smakuje, to nie należy się zrażać. Na początku diety zawsze odczuwamy brak tego co wcześniej, cukru. Dla mnie po takim czasie cola zero jest po prostu słodka i ok. A inni przyzwyczajeni do zwykłej, nie mogą tego pić. Ja się przestawiłam. 

Mój drugi ulubieniec jest nieco tańszy. To napoje Lift - też marki coca-cola bodajże. Sprite zero jeszcze w Polsce nie jest dostępny, natomiast lift jest całkiem smaczny i ma bardzo szeroki wybór smaków. 


na 250 ml - 3 kcal. Dla porównania, coś w zbliżonym cytrynowym smaku  czyli Sprite ma 42 kcal / 100 ml, czyli na 250 ma ich aż 105 (to aż jajko, jogurt... to prawie kilogram fasolki szparagowej)

Trzeci napój o jakim chciałabym wspomnieć, to napoje tera san z kauflanda. To najtańsze syfiaste oranżady, ja jestem w stanie pić białą albo limonkową - smakują po prostu jak cytrynowa woda. 
Smak najwyższych lotów to to nie jest, dlatego umieszczam na końcu mojej listy. Smak porównałabym do wody cytrynowej. Spójrzmy
Tera san 100 ml - 1 kcal
Woda cytrynowa Żywiec 100 ml - 25 kcal. To aż 25 razy więcej. A chyba nikt nie wierzy że wody smakowe są zdrowe :D Bo to nie woda tylko napój gazowany o smaku cytrynowym...

(zdjęcie zapożyczone z serwisu a.pl delikatesy)

Czeka cię egzamin? Musisz być czujna?
Polecam... Red bull light

Kolejny mający 1 kcal / 100 ml. Zdecydowanie korzystniej wypić light niż zwykły - oba najzdrowsze nie są. Natomiast zwykły redbull ma ok 45 kcal / 100 ml. To aż 45 razy więcej.



Teraz moim zdaniem mały niewypał light...

Niestety. Dla mnie jest to nie do wypicia. Dużo taniej i lepiej będzie zaparzyć sobie owocową herbatkę, posłodzić słodzikiem i poczekać aż wystygnie. Mi nie zasmakowało. 

Ostatnia rzecz o jakiej chciałam wspomnieć, to napoje alkoholowe. Ja na diecie wykluczam wszelki alkohol - nawet na własnych urodzinach lampki szampana nie wypiłam :D Zwłaszcza piwo to bomba kaloryczna. Zainteresowanych odsyłam na stronę http://www.tabele-kalorii.pl tam bardzo dużo na temat alkoholi i ich kaloryczności. Pamiętajcie że alkohol nie jest wskazany jeśli uprawia się sport.

No i jeszcze raz zachęcam byście zwracały uwagę na to co pijecie i w jakiej ilości. Soki najczęściej mają od 30 do 50 kcal / 100 ml. I wyobraźcie sobie że w lato potrafię litrowy karton soku wyduldać. To dobre śniadanie a kalorie przyjęte totalnie bezsensu bo i nie jest to odżywcze. Nie mam na myśli tutaj soków warzywnych np pomidorowych bo one mają bardzo niską zawartość kalorii i są bardzo zdrowe.

Sok pomarańczowy marki której nie wymienię ale dość znanej ma 43 kcal / 100 ml. Dziennie takich szklaneczek soku wypijecie ok 3 czyli 750 ml to aż... 322,5 kcal.

trzy szklanki soku czy może lepiej  ponad 1 kg brokuł? 



Podsumowując chciałabym powiedzieć że warto zwracać uwagę na to co się piję bo nieświadomie można wypijać morze kalorii oraz warto kontrolować wypijany alkohol zwłaszcza że piwko bez czipsów nie istnieje. O szkodliwości słodzika każdy może przeczytać w pierwszym lepszym źródle, jednak wcześniej już pisałam co nieco na temat mojej motywacji jeśli chodzi o picie tych napojów ;) 
Pozdrawiam jeśli ktoś ma jakieś fajne niskokaloryczne napoje do polecenia to byłabym wdzięczna.

piątek, 8 czerwca 2012

truskawkowy pudding

moja kuchnia obłożona jest z każdej strony truskawkami, postanowiłam to wykorzystać - jako że moja dieta ostatnio podupada, dzisiaj zjadłam kawałek sernika z brzoskwiniami (był pyszny, nie żałuję :D) naszła mnie ochota na coś słodkiego.
deser ma około 90 kcal, cała wielka micha :) ledwo wciskam w siebie ostatki :D
potrzebne nam będą:
-truskawki 100 g
-jogurt naturalny 200 g
-słodzik - ja dałam 5 pastylek, można dać więcej jeśli ktoś lubi słodkie
-żelatyna - łyżeczka, spora 
-3/4 szklanki wody

Zaczynam od zważenia truskawek, u mnie 100 g wyszło 6 takich w miarę dużych

truskawki potraktowałam blenderem aż do uzyskania gładkiej masy. dodałam do tego jogurtu, takiego

Wymieszałam. Łyżkę żelatyny zalewamy gorącą wodą i czekamy aż się wystudzi.
Później dodajemy do naszej truskawkowo jogurtowej masy i mieszamy. Wszystko wlewamy do naczynia (u mnie padło na miskę :D) i wstawiamy do lodówki by stężało.

Efekt wyszedł taki (tak, ja wiem, może zdjęcie do tego nie zachęca, ale robienie zdjęć to nie jest moja mocna strona, możecie na słowo wierzyć że smaczne :D)


a tutaj widać na łyżeczce jakiej to jest konsystencji


 om nom nom nom nom

Szczerze mówiąc zjadłam cały talerz i jestem pełna. Obiecuje że następnym razem zdjęcia efektu końcowego będą trochę lepsze bo teraz to wstyd pokazywać
Ale jogurt ładnie wyszedł :D 


Zapraszam ponownie, wkrótce kolejne proste łatwe i szybkie przepisy dla leniwych ale mających nadzieję na schudnięcie :]


Chyba że coś mi odbije i rzucę dietę bo wszystko szło dobrze ale ostatnio mam totalny okres załamania. 




edit: zapomniałam dodać. skusiłam się dzisiaj na coś takiego 



to był błąd. To jest takie świństwo, jest po prostu obrzydliwe. O smaku truskawkowym... Po prostu kawałki jabłka obsypane albo wymoczone w syropie truskawkowym albo w pulpie, coś ohydnego. Tak słodkie takie mdłe że zjadłam kilka i wyrzuciłam choć paczka mała a tanie to to nie jest. Polecam zamiast tego po prostu kupić sobie jabłko i zagryzać truskawką. Bo od tego aż mi mordę wykręciło........

 
Babuszkin © 2008. Design: ~ Sweet Baby Girl